CZYTELNIA
Wartościowe lektury i filmy, którymi chcemy się podzielić, o których chcemy porozmawiać

Posty: 72   •   Strona 8 z 8   •   1 ... 4, 5, 6, 7, 8
Avatar użytkownika
krzysiek4
Przyjaciel
 
Posty: 2711
Dołączył(a): poniedziałek, 27 sty 2014, 17:58
Lokalizacja: Peloponez

Re: CZYTELNIA

przez krzysiek4 » niedziela, 6 sie 2017, 22:14

Jak Piłsudski wariata udawał


Obrazek


Książka w formie esejów z dziejów polskiego socjalizmu, próba jego demitologizacji – teza główna – ten socjalizmu z przełomu XIX i XX wieku to teatrzyk z możnymi sponsorami (arystokracja i Żydzi), a martyrologia to ściema – autor uważa, że takie wydarzenia jak ucieczka Piłsudskiego ze szpitala wariatów w Petersburgu czy odbicie „10” z Pawiaka – to „ustawki”, w których główną role odgrywały potężne łapówki.

Autor – moim zdaniem słusznie – obnaża obłudę propagandy socjalistycznej, pisząc o wyjątkowo tolerancyjnym systemie więziennictwa w Rosji, z X Pawilonem Cytadeli Warszawskiej włącznie. Nie oznacza to, że wszystkie tezy tej książki są bezdyskusyjne. Ale charakterystyka głównych postaci ruchu socjalistycznego zbliżona jest do tego co pisał o nim Roman Dmowski – to było zbiegowisko wariatów, morderców, mitomanów, nawiedzeńców, i zwykłych prowokatorów. Sporo ludzi z ND zaczynało w tym bagienku, ale szybko z niego wyszli


Oto fragment rozdziału „X Pawilon”:
„Wspomnienia pozostawione nam przez towarzysza Wincentego Jastrzębskiego, który był – nigdy dość przypominania – wiceministrem kolejno w rządach Mołotowa, Bartla, Bieruta i Cyrankiewicza, nie pozostawiają żadnych wątpliwości, w jaki sposób Polacy powinni rozumieć swoją drogę do niepodległości. Jako drogę ku socjalizmowi, bo innej nie ma i być nie może.

Prawdę tę wyjawia nam towarzysz Jastrzębski, opisując swoją drogę do X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, dokąd wiozła go więzienna karetka pełna szpicli. Ze swadą opowiada nam towarzysz Wincenty o cierpieniach patriotów polskich dręczonych przez carat, zaczyna od niewinnych Polaków wywożonych na Syberię z ziem zabranych, czyli z tych części I Rzeczpospolitej, które zostały przyłączone do Rosji. Potem kolejno przez wszystkie XIX-wieczne powstania dochodzi do martyrologii Proletariatu. Nie wspomina ani razu, co działo się za Berezyną i Dnieprem po traktacie ryskim. Ciekawie za to opowiada o tym, w jaki sposób ludność Warszawy wyobrażała sobie warunki panujące w sławnym i groźnym X Pawilonie.

Oto wierzono w stolicy, że w Pawilonie tym zamyka się tylko niewinnych, a jak niewinny już tam trafi, to najpierw karmi się go słonymi śledziami i nie daje nic do picia, potem wbija drzazgi za paznokcie, a jeśli niewinny nie wyzna swojej winy, to mu się te paznokcie zrywa, następnie oprawcy przystępują do zdzierania pasów skóry z pleców, a rany posypują solą. Jeszcze przypalanie gorącym żelazem i można było wrzucić tak zmaltretowanego człowieka do specjalnego wirnika, który rozgniatał go na miazgę i resztki te odsysane były do kanału, którym płynęły do Wisły. I tak ślad po nieszczęśniku ginął. Jeśli niewinny miał fart, nie dręczono go, a jedynie zsyłano na Sachalin, by tam umarł w samotności i nigdy nie opowiedział nikomu, co spotkało go w X Pawilonie Cytadeli.

Towarzysz Jastrzębski, który był w latach dwudziestych w PPS, w sferach rządowych, zapewne wiedział, co spotkało po dostaniu się do niewoli bolszewickiej księcia Stanisława Wilhelma Radziwiłła, wiedział zapewne jako wiceminister w Rządzie Bieruta i Cyrankiewicza, co się wyprawiało w więzieniach UB na terenie kraju, ale próżno szukać tych projekcji w jego wspomnieniach.

Znajdujemy tam zupełnie inne opisy, nie mniej wcale interesujące, ale o całkowicie odmiennej dynamice. Oto po przybyciu do X Pawilonu i wyjściu na mały dziedziniec, otoczyli towarzysza Jastrzębskiego żołnierze z karabinami. I kiedy tak stali, patrząc mu w twarz niewidzącym wzrokiem, doznał on uczucia błogiego spokoju. Następnie poprowadzono go poprzez korytarze wyłożone grubymi chodnikami, na których stali żołnierze i żandarmi. Następnie przydzielono Jastrzębskiemu wygodną, suchą, pojedynczą celę. Różniła się ona znacznie od cel w budynku mieszczącym siedzibę ochrany, które były wieloosobowe, duszne i zapluskwione, a do tego pełne agentów.

W pojedynczej celi towarzysza Jastrzębskiego stało łóżko z pościelą, na którym położono siennik, poduszkę i koc. Pod oknem ustawiono taboret i stolik. Kiedy towarzysz Jastrzębski położył się do łóżka, prawie natychmiast zasnął i spał do popołudnia dnia następnego, a kiedy się obudził, ujrzał na swoim stoliku śniadanie i obiad. Na śniadanie dostał: pół pytlowego chleba, dwie kostki cukru i herbatę. Na obiad: zupę i kotlet z kaszą gryczaną. Wszystko niestety już wystygło, bo strażnik, w trosce o dobre samopoczucie Jastrzębskiego, nie odważył się go budzić.

Każdego dnia do celi Jastrzębskiego wchodzili dwaj ludzie – żołnierz i żandarm. Ten drugi przynosił śniadanie i stawał w otwartych drzwiach, a ten pierwszy sprzątał to, co tam poprzedniego dnia więzień porozrzucał na podłodze, łóżku i stoliku. Zamiatał, ścierał kurze i cały czas milczał, albowiem obowiązywał bezwzględny zakaz rozmowy z więźniami. Nie oznacza to wcale, że więźniowie nie mogli przekupywać żołnierzy lub w jakiś sposób wpływać na ich emocje. Jak pamiętamy, armia rosyjska była jedną z najbardziej zdemoralizowanych armii świata. Szeregowi traktowani byli źle, ograbiano ich z żołdu i zmuszano do różnych upokarzających czynności. Każdy więc, kto okazał żołnierzowi choć trochę serca i przychylności, mógł liczyć na jego wdzięczność. Była to w dodatku wdzięczność wygodna, bo milcząca. I tak towarzysz Jastrzębski rozsypywał codziennie na podłodze trochę papierosów, które sprzątający szeregowiec traktował jak śmieci i wymiatał na korytarz. Kiedy drzwi się zamykały, zbierał je i dzielił się nimi z żandarmem. W ten prosty sposób Wincenty Jastrzębski uzyskał wpływ na swoich strażników. Ktoś może się zainteresować, skąd Jastrzębski, siedząc w X pawilonie, miał papierosy. Tego niestety nam nie zdradził, ale opowiedział o innych ciekawych przygodach.

Przed południem albo wkrótce po południu więźniowie wychodzili na spacer. Wolno im było chodzić tylko po dziedzińcu Cytadeli, gdzie wysypana była żwirowa ścieżka, na końcu z jednej strony ścieżki stał tak jak na korytarzu więziennym żołnierz, a na drugim żandarm. Nie wolno było rozmawiać. Po spacerze był obiad. Codziennie Jastrzębski dostawał ciepłą zupę i drugie danie składające się z kaszy, ziemniaków i mięsa. Na kolację żołnierz przynosił tę samą zupę, która była na obiad i herbatę. Pisze nam Jastrzębski, że w ten sposób, bardzo przezeń chwalony, karmiono więźniów politycznych. Kryminaliści mieli ponoć gorzej, ale nie wiemy dokładnie, co to znaczyło. Musimy w tym miejscu jednak zwrócić jeszcze raz uwagę na rzecz znamienną. Oto w strasznych carskich więzieniach polityczni są karmieni lepiej niż kryminalni, a więc władza liczy się z nimi i traktuje ich, być może z przymusu, jako siłę, z którą kiedyś trzeba będzie siąść do negocjacji. W więzieniach socjalistycznych i komunistycznych polityczni traktowani byli jak zabawki wręczane kryminalistom do chwilowego użycia, ku większej jeszcze udręce tych pierwszych. O tym, by karmić ich lepiej niż bandytów, nie było mowy nawet wtedy, gdy godzili się na współpracę”.

Opr. JE
Gabriel Maciejewski, „Baśń jak niedźwiedź. Socjalizm i śmierć”, t.1, Szczęsne 2017, ss. 336.


http://www.mysl-polska.pl/1305


-
Co­kol­wiek będzie, co­kol­wiek się sta­nie, Jed­no wiem tyl­ko: spra­wied­li­wość będzie, Jed­no wiem tyl­ko: Pol­ska zmartwychwstanie.

Avatar użytkownika
krzysiek4
Przyjaciel
 
Posty: 2711
Dołączył(a): poniedziałek, 27 sty 2014, 17:58
Lokalizacja: Peloponez

Re: CZYTELNIA

przez krzysiek4 » czwartek, 17 sie 2017, 09:33

Obrazek



Książka "Zapadnia - człowiek i socjalizm" nie jest typową ideologiczną krytyką systemu socjalistycznego, ale próbą głębszej analizy i wyciągnięcia wniosków na przyszłość. Anatolij Fiedosiejew rzeczowo opowiada w niej o problemach, z którymi się spotykał i starał się wywnioskować, skąd się wzięły. Zebrał i przeanalizował na jej stronach znaczną liczbę przypadków z życia wziętych, które opisał barwnym i pełnym ekspresji językiem. Taką rzetelną i merytoryczną lekturę można śmiało polecić zarówno rządzącym, jak i rządzonym, aby wyciągnęli wnioski z niedawnej przeszłości i nie wierzyli w projekty polityczno-gospodarcze rodem ze słusznie minionej epoki.


Poniżej książkę można pobrać za darmo w formacjie EPUB, PDF i w postaci audiobooka. Trzeba tylko wybrać pożądany format i kliknąć przycisk "Pobierz".


https://ksiazki.pafere.org/#/publication/3


-
Co­kol­wiek będzie, co­kol­wiek się sta­nie, Jed­no wiem tyl­ko: spra­wied­li­wość będzie, Jed­no wiem tyl­ko: Pol­ska zmartwychwstanie.

  Poprzednia strona
Posty: 72   •   Strona 8 z 8   •   1 ... 4, 5, 6, 7, 8

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Teraz jest sobota, 16 gru 2017, 07:10