Szum wokół tolerancji
Jesteśmy kreatywni i aktywni, dla wspólnej sprawy. Najlepsze materiały forumowiczów ukażą się na stronie głównej portalu Wolna Polska

Posty: 1   •   Strona 1 z 1
Avatar użytkownika
Ardek
Bywalec
 
Posty: 29
Dołączył(a): czwartek, 27 lut 2014, 09:37

Szum wokół tolerancji

przez Ardek » sobota, 16 sie 2014, 12:50

Szum wokół tolerancji

Ostatnio słowo „tolerancja” dosyć często pada w mediach. Z pewnością to bardzo ważna sprawa, skoro się tyle o tym mówi, ale o co właściwie chodzi? We wstępie warto zaznaczyć, że możemy rozróżnić dwa typy takich „njusów”. Pierwszy to twierdzenie, że trzeba być tolerancyjnym, a drugi to informacja o czyjejś nietolerancji. Jak to się ma do rzeczywistości?

Zacznijmy od wyjaśnienia słowa „tolerancja”. By jak najbardziej zbliżyć się do prawdy, sięgnijmy najpierw po etymologię: łac. tolerantia – „cierpliwa wytrwałość” (od łac. czasownika tolerare – „wytrzymywać”, „znosić”, „przecierpieć”, „ścierpieć”). Czyli pierwotnie chodziło o wytrzymywanie cierpienia. Okrutnie się to mija ze słownikiem lewackim (słowo lewak to uproszczenie): lew. tolerancja- akceptacja szerokiej gamy wynaturzeń jako równych wszelkim innym postawom i poglądom oraz wykluczajenie krytyki owych odstępstw od normy, pod groźbą otrzymania łatki homofoba, rasisty, antysemity, prawicowego oszołoma (cokolwiek przymiotnik prawicowy oznacza).

Bardzo istotną rzeczą jest zaznaczenie, że tolerancja nie równa się akceptacji! Czy jak złodziej uzna, że ma prawo okraść mi dom, to ja, będąc tolerancyjnym, mam zaakceptować jego opinię i dać się okraść? Absurd? No właśnie. A jednak lewactwo wymaga powszechnego akceptowania pewnych odstępstw od normy, jak np. udawanie kobiety przez dorosłego faceta, który zdążył już nawet syna wychować i stwierdził, że źle się czuje w swoim ciele (skoro on sam siebie nie akceptuje, to czemu ja mam go akceptować?). Nie mnie decydować co p. Bęgowski robi ze swoim ciałem i niczego mu nie zabronię, ale nie uznam tego za normę! I wbrew temu co pewne środowiska będą twierdzić- jestem tolerancyjny. „Cierpliwie wytrzymuję”, sprzeczne z moimi przekonaniami, działania Bęgowskiego, nie odmawiając mu prawa do robienia co dusza zapragnie (w ramach wolności jego pięści, ograniczonej tylko bliskością mojego nosa), ale nie stwierdzę, że to, co robi, to coś normalnego. Co więcej- będę to jawnie krytykował, bo mam do tego prawo. Niereagowanie na nieakceptowaną postawę oznaczałoby zaprzestanie wymiany sprzecznych poglądów w ogóle, więc gdy ktoś mówi nam o mowie nienawiści, podczas gdy coś lub kogoś krytykujemy, to należy się popukać w czoło i kontynuować.

No dobra, to czemu fałszywa definicja tolerancji ma taką popularność? Bo bazuje na postmodernistycznym relatywizmie. Nie istnieje prawda obiektywna (w sumie to nie istnieje, ale rzeczywistość uzgodniona to ciężki temat i na pewno nie na teraz), więc nie masz prawa twierdzić, że obcinanie sobie genitaliów jest nienormalne! Czyżby? A więc nie ma prawdy? Wszystko jest przedmiotem płynnego konsensusu? Jestem za tym, by postmoderniści mieszkali tylko w budynkach, wybudowanych przez inżynierów-postmodernistów. Skoro 2+2 nie równa się 4, a 5, a jeszcze innym razem 6, to „relatywna” rzeczywistość szybko zwali im sufit na łeb i skończy się filozofowanie.

Znamy definicję tolerancji i jesteśmy skłonni przyznać, że istnieje „prawda obiektywna”. Skąd jednak pewność, że leży ona po stronie ludzi z bardziej konserwatywnymi obyczajowo poglądami? No cóż. Dowodów dostarcza nam natura i tysiące lat doświadczenia. Oczywiście pojawią się głosy „homoseksualizm w starożytnej Grecji”, „homoseksualizm u zwierząt”. Pragnę jednak zaznaczyć, że o ile grecki mężczyzna uprawiał seks z mężczyzną dla przyjemności, to jednak wiedział, że dziecka z tego nie będzie. Homoseksualne zwierzęta też nie będą mieć dzieci, choćbym nie wiem jak się wysilały. Jestem wielbicielem i praktykiem podchodzenia do spraw z otwartym umysłem, ale jeśli chodzi o kwestie obyczajowe i moralne, to jednak lepiej nie startować z pozycji kulturowego marksisty, bo wiąże się to z emanowaniem błędami, które zostały już dawno wyeliminowane.

Warto jeszcze wspomnieć o pewnym absurdzie, który ma status zaoranego dzięki uznaniu prawdy obiektywnej. Chodzi o rzekomą równość wszystkich ludzi. To jest dopiero robienie kurwy z logiki. Wiadomo, że każdy jest inny i nie będziemy się nad moją myślozbrodnią/mową nienawiści rozwodzić, ale co tu tolerować, zakładając, że każdy jest taki sam? Brak różnic wyklucza w ogóle istnienie tolerancji, a skoro lewactwo się tym terminem posługuje, to o czymś to chyba świadczy, nie?

Skoro omówiliśmy współczesne posługiwanie się słowem „tolerancja” to pozostaje nam tylko zadać pytanie- skąd to całe zamieszanie? Jak można na co dzień jeść truskawki i nagle stwierdzić, że te czerwone owoce to gruszki? Jak ktoś nieświadomy nazwie truskawkę gruszką, no to wyrozumiali i mądrzejsi ludzie wyjaśnią, że to truskawka i po kłopocie. Jednakże gdy ktoś dobrze wie, że truskawka to truskawka, a z uporem maniaka będzie twierdzić, że to gruszka i opłaci w tym celu media oraz będzie to wpychać do szkół, to z czasem wszyscy będą zajadać czerwonymi gruszkami. Źródło tego procesu jest znane, ale to rzecz wymagająca dużo szerszego objaśnienia i minęłaby się z tym artykułem, więc jej tu nie zamieszczę.

Podsumowując, wbrew temu, co nam wmawiają, tolerancja nie oznacza akceptacji, tylko szanowanie poglądów i postaw niewłaściwych z naszego punktu widzenia. Wypaczanie tego terminu tego terminu przypomina orwellowską nowomowę i stanowi zagrożenie dla wolności słowa i przekonań. Dlatego zawsze warto zwrócić uwagę, czy rozmówca aby na pewno rozumie słowa, którymi się posługuje.

http://jasnastronainternetu.wordpress.com/2014/07/26/szum-wokol-tolerancji/

Posty: 1   •   Strona 1 z 1

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Teraz jest sobota, 21 paź 2017, 23:10